O mnie :) · Świadectwa

O tym jak zwróciłam wzrok na Jezusa

D71_0215Pochodzę z rodziny stroniącej od kościoła i niewierzącej w Boga. Moje „wizyty” w Kościele dotyczyły ślubów i….pogrzebów. Nie czytałam Biblii. Wydawało mi się, że….w sumie to jestem dobrym człowiekiem, bo przecież nie robię takich złych rzeczy…
Jakiś czas temu jeden z moich kolegów powiedział do mnie: „Wiesz, gdyby teraz przyszedł tutaj Jezus, zostawiłbym wszystko i poszedł za Nim.” Tak to mniej więcej brzmiało. Wtedy tego nie rozumiałam, myślałam sobie: a co z rodziną, z dziećmi? Dziwne.
Jak zwróciłam swój wzrok na Jezusa?… Zaczęło się na pewno wcześniej ale ja to dostrzegłam podczas roku komunijnego mojej córki Madzi (2013/2014).
Byłam wówczas matką samotnie wychowującą córkę. Ze względu na moje – o czym teraz już wiem – ziemskie potrzeby i ziemskie oczekiwania oraz całkiem nieprzygotowana, do tamtego momentu nie wyszłam za mąż. Wspierali mnie rodzice i rodzina. Byłam jednak bardzo samotną osobą, czułam się jak ofiara. Oszukana i pełna żalu. Zamknięta w sobie i chowająca się przed innymi w domu.
Jako drugoklasistka moja córka Magda chciała przystąpić do pierwszej komunii. Od pierwszej klasy szkoły podstawowej uczęszczała na lekcje religii. Pomyślałam sobie, że jeśli takie jest Jej pragnienie niech przygotuje się do pierwszej komunii. Zastanawiałam się też, co inne dzieci by mówiły, gdyby Magda tego nie zrobiła – takie ziemskie!
W związku z komunią cały rok szkolny trwały przygotowania: dodatkowe msze (np. różaniec, droga krzyżowa, niedzielne msze dla dzieci), na których należało być.
W taki oto sposób zaczęłam w ogóle chodzić do Kościoła. Jako mama Madzi chciałam Jej towarzyszyć. Pamiętam, że na początku czułam się nieswojo w Kościele – siedziałam w kącie, żeby mnie nie widziano. W miarę upływu czasu, a na niedzielne msze chodziłyśmy w miarę regularnie, moja obecność w Kościele była bardziej aktywna. Zaczęłam się zastanawiać i myśleć kim jest Jezus. Obserwowałam ludzi. Pamiętam, że msze „drogi krzyżowej” bardzo na mnie wpływały, zwłaszcza pieśni śpiewane przez katechetkę Madzi. Piękny głos pani Eli docierał do mnie.
Zaczęłam się też zastanawiać nad kupnem Biblii, ale nie wiedziałam, którą wybrać. Już nie siadałam w kącie w Kościele. Przez Panią Elę (katechetkę) zostałam wybrana do błogosławienia dzieci przed komunią, podczas jednej z prób komunijnych pomagałam p. Eli, ponieważ druga katechetka była nieobecna. Chcę dodać, iż pani Ela nie znała naszej przeszłości religijnej, nie wiedziała o nas nic.
Pamiętam, że przed samą komunią wymagana i oczekiwana była spowiedź rodziców dzieci. Ja tego nie uczyniłam ponieważ nie byłam ochrzczona jako dziecko. Pamiętam, że źle mi było z brakiem chrztu i czułam tzw. wyrzuty sumienia. Zastanawiałam się nawet czy nie porozmawiać z proboszczem o tym. Ale tego nie zrobiłam.
Potrzeba Jezusa rodziła się w moim sercu, ale nie mogłam odnaleźć się w tamtym kościele, było tam tak smutno. Pamiętam jak jeden z moich kolegów powiedział – zmień wspólnotę. Zastanawiałam się też wtedy nad tym, żeby Madzia była np. w oazie.
Od kolegi z pracy dostałam zaproszenie na chrzest do Zboru, który miał się odbyć w Boże Ciało (2014r.) o 11.00. W tym dniu (Boże Ciało) Madzia jako dziecko komunijne miała iść w procesji i rzucać płatki róż. Rano w czwartek (Boże Ciało) podjęłyśmy decyzję, że jedziemy na chrzest do Zboru. I tak się stało.
Przyjechałyśmy na nabożeństwo i chrzest, potem zostałyśmy na agapie. Byłam BARDZO poruszona uwielbieniem (wtedy tego tak nie nazywałam) i tym, że tak intensywnie i gorliwie ludzie się modlą. Że śpiewają. Że radują się! Bardzo intensywnie odczułam to nabożeństwo. Jako jedna z pierwszych wyciągnęłam rękę po „pamiątkę” (m.in. Biblię).
Podczas świadectwa wygłaszanego przez jednego z katechumenów, patrząc na niego pomyślałam sobie i powiedziałam na głos: ciekawe co ja za rok powiem… Potem dostałam od kolegi Nowe Przymierze i zaczęłam czytać. Zaczęłam się modlić o objawienie Planu wobec mnie.
Na początku z dystansem i obawą podchodziłam do oddania życia Jezusowi bo wiedziałam, że to poważna decyzja a nie tylko słowa. Zaczęły się jednak dziać tak niesamowite rzeczy, zaczęłam dostrzegać Jezusa niemalże namacalnie, modliłam się co wieczór i prosiłam o wskazówki.
4 czerwca 2015 roku zostałam ochrzczona. Jestem Dzieckiem Bożym! Jestem Kochana przez Najwyższego i Jemu pragnę służyć. To najpiękniejszy Dar!

W liście do Filipian 4:13 Paweł powiedział coś, co dla mnie było, jest i będzie BARDZO niesamowite: „Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie.”
W każdej sytuacji. Jak jest pięknie – mogę więcej, jak jest źle – w ogóle mogę