O mnie :) · Przemyślenia

Jaką Być?

29.08.2018
Kiedy Myślę o macierzyństwie, widzę w Tym posługę daną nam – mamom – od Najwyższego. To jest – według mnie i tak czuję w sercu – nasze podstawowe zadanie tu, na Ziemi. Cud Życia, Tchnienie dane od Samego Stwórcy, które my – już od samego początku – „prowadzimy”. To Bóg powołuje do Życia, lecz my – dzięki Jego Łasce – „przyprowadzamy Je” na ten świat.
12.JPG
Kiedy tak patrzę na swoją prawie trzynastoletnią historię zauważam u siebie trzy etapy:
– kiedy nie znałam Boga i w trudzie i znoju sama próbowałam sprostać Zadaniu, co najczęściej kończyło się zmęczeniem, frustracją czy nawet ucieczką… Dziękuję mojej Mamie za to, że tak rozsądnie wówczas ze mną rozmawiała (choć ja zrozumiałam to dopiero po dłuższym czasie…),
– kiedy poznałam Boga (zaczęłam Go poznawać) lecz nie rozumiałam Macierzyństwa, Jego roli i mojego w tym wszystkim udziału – co przejawiało się w teoretycznej chęci dawania miłości, nieprzebaczeniu sobie błędów z przeszłości i…próbach sprostania Zadaniu samemu… Modliłam się, prosiłam Boga i…brakowało mi cierpliwości aby poczekać na odpowiedzi od Ojca i Jego przemianę mnie jako mamy…
– kiedy poznaję Boga (obecnie) i w moim sercu rodzi się nowe spojrzenie, jeszcze niezbyt wyraźne. Jakbym stojąc na brzegu wypatrywała łodzi z Pomocą, której zarys się pojawił lecz jest jeszcze zamglony. Coś już widzę, coś zauważam. Mogę wyskoczyć nieprzygotowana w kierunku tej łodzi i trzepotać rękami jeśli zacznę tonąć lub…poczekać aż łódź się przybliży, a ja będę bardziej przygotowana.
Wiem już, że Macierzyństwo to Proces, Szkoła. Że Bóg uczy nas na bieżąco. Baaaaaardzo chciałabym tak na bieżąco słyszeć, rozumieć, przyjmować i stosować Rady Ojca. Wiem też, że nie jest to takie łatwe…
Co czuję teraz jako mama? Ogromne wzruszenie jak patrzę na Córkę. Jaka już duża, jak mówi… Przed oczami mam Jej dwa zdjęcia: jako Bobasa i jako 4-5latki. Z takiej Kruszyny zrobiła się…Nastolatką 🙂 Wiem, że popełniałam błędy (czasu nie cofnę…) i że prawdopodobnie będę je popełniać – albo zbyt surowa, albo zbyt łagodna… Chciałabym jednak dawać Mądrą Miłość tak długo jak będzie można. Zanim Córka będzie miała Własną Rodzinę, i potem także 🙂 Wszystko jak Pan Bóg pozwoli.
Co zauważyłam? To, czego Dziecko tak naprawdę potrzebuje to Wspólny Czas, Miłość i Akceptacja, poczucie bezpieczeństwa i Wolność w granicach wyznaczonych przez Pana. Jak powiedział ostatnio mój Mąż – aby słuchać jak dziecko mówi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s