kazania · O mnie :) · Przemyślenia · Świadectwa

Kościół

SZUKAJCIE KOŚCIOŁA, W KTÓRYM JESTEŚCIE POTRZEBNI…

1Ostatni rok był dla mnie niezwykle zaskakujący i baaardzo ciekawy. Bóg w sposób niespodziewany całkowicie odmienił moją codzienność 🙂 Postawił na Mojej drodze Męża i buduje Naszą Rodzinkę. Patrząc z boku lub też po prostu zatrzymując się i zastanawiając nad tym jak było i jest obecnie, życie każdego z nas (Córki, Męża i moje) zmieniło się o…180 stopni.
Także i w Społeczności przeszliśmy ciekawą Drogę. Od początku ubiegłego roku (będąc jeszcze panną i mamą) miałam poczucie, iż Miejsce (Kościół), w którym byliśmy członkami nie jest dla mnie. Czułam się tam obco, nie mogłam zgodzić się z niektórymi głoszonymi słowami, byłam przeciążona myślami. Pytając Boga co dalej uzyskiwałam odpowiedź – poczekaj na mnie, bez pochopnych decyzji. Kiedy rozmawialiśmy z moim obecnie Mężem (wtedy jeszcze Bratem ze Zboru, wkrótce Narzeczonym), miał On podobne odczucia. I tak nasze nogi powędrowały do innego Zboru i Społeczności. Najpierw sprawdzaliśmy, zastanawialiśmy się, przyglądaliśmy… Potem sprawy potoczyły się całkiem konkretnie. Czułam, że stajemy do wyboru. Usłyszeliśmy: uporządkujcie sprawy Zboru i Małżeństwa. I tak – będąc w nowej Społeczności, udzielono nam tam ślubu a…w naszym macierzystym Zborze podziękowaliśmy Braciom i Siostrom informując Ich o naszej „przeprowadzce”. Zależało nam na tym, aby nikt nie poczuł się urażony, nie pogniewał się na nas ani nie myślał, że uciekamy. Autentycznie odczuwaliśmy Boże Prowadzenie w tej zmianie Społeczności. Nie zerwaliśmy kontaktów, modliliśmy się m.in. o Pastorostwo.
W nowej Społeczności odetchnęliśmy. Mogliśmy skupić się na uwielbieniu, z kazalnicy słyszeliśmy konkretne (czasem i niełatwe dla nas) słowa. Posilaliśmy się. Jednakże ciągle byliśmy zdystansowani, bojąc się aby nie zaangażować się za bardzo i nie żyć sprawami Kościoła. Córka uczęszczała na Szkółkę Niedzielną, z której była zadowolona. Zachęcano nas do posługi lecz…prosiliśmy Boga aby wskazał nasze miejsce w tym Zborze nie chcąc nic czynić po swojemu. Ostatecznie nie podjęliśmy żadnej posługi.
Prawda jest taka, że w macierzystej Społeczności pozostali nasi Przyjaciele, którzy – o czym dowiedzieliśmy się – modlili się o nasz powrót. Powstała więc taka „luka” społecznościowa – nie mieliśmy zbytnich kontaktów ani w macierzystym Zborze, ani w nowym.

Wierzę jednak, że potrzebowaliśmy tego czasu jako młode małżeństwo aby spokojnie zacząć budować małżeński i rodzinny fundament. Takiego jakby wyłączenia, czasu tylko dla nas. Poznawaliśmy się i uczyli Siebie jako Rodzina (tak jest nadal 🙂 ).

Od kilku tygodni miałam takie poczucie, że Nowa Społeczność nie jest już dla nas miejscem, w którym mamy być. Zaczęła się we mnie budzić refleksja czym jest Kościół i jaka jest moja rola w Kościele. Wersety znałam, czytałam, pamiętałam jednakże… nadeszła pora aby w Sercu zaczęły one pracować. Już tak otwarcie nie jeździliśmy do Nowej Społeczności. Pojawialiśmy się także w macierzystym Zborze. I powstało takie… poniekąd rozdwojenie. Uczęszczaliśmy na nabożeństwa i w jednym, i w drugim Zborze. Jednakże coraz częściej w moich myślach pojawiało się pytanie „gdzie jestem potrzebna”? Jeden z Braci w macierzystym Zborze dzieląc się świadectwem powiedział słowa, które bardzo wpisały się w mój umysł: NIE ZBÓR JEST DLA MNIE LECZ JA JESTEM DLA ZBORU… Nie przypadkiem też trafiłam na kazanie Mirosława Kulca ŚWIĄTYNIA CZY JASKINIA… I znów – czułam, że stajemy do wyboru.
Jest wrzesień 2018r. Całą Rodzinką jesteśmy w macierzystym Zborze. Uczęszczamy tam na nabożeństwa, zaczęliśmy oddychać życiem Kościoła. Wracamy do aktywności. Czuję się lżejsza 🙂

Jakie mam refleksje? Oprócz tego, iż dzięki Nowej Społeczności
– zyskaliśmy Przyjaciół,
– Nasza Córka została duchowo zaopiekowana i pojechała na obóz chrześcijański,
– chwyciliśmy dystans do siebie samych,
– zaczęliśmy budować Małżeństwo,
Pan Bóg pokazał… ZAWSTYDZAJĄC MNIE, iż tak naprawdę nie rozumiałam tego czym jest Kościół.
– To Miejsce, w którym – zgodnie z moim pragnieniem – mam się spotkać z Bogiem.
– To Ludzie, którym mogę usłużyć niezależnie od tego czy jest przyjemnie, czy jest łatwo. Czy zgadzam się z nimi a oni ze mną. Bo Jesteśmy Bożą Rodziną. Łączą nas Więzy Najwspanialszej, Życiodajnej Krwi!
To Bóg decyduje gdzie mam być gdyż TYLKO On wie, gdzie moja obecność i aktywność może zaowocować.
I Jemu – Najwyższemu, Wszechmogącemu Bogu – DZIĘKUJĘ za to, co przeżyłam i zrozumiałam!

Jeśli chcesz posłuchać kazania – zachęcam 🙂

2018.01.28 – KULEC Mirosław, Świątynia czy jaskinia?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s