Przemyślenia · Zdjęcia · Świadectwa

Czy naprawdę jestem wdzięczna?

Przedwczoraj przeżyłam coś niesamowitego z Panem! Nie mogę się tym nie podzielić aby Jemu oddać Chwałę! Bo choć było to bolesne przeżycie, pokazało mi jak funkcjonuję. I zawstydziło mnie…

Aby rozkwitać we Wdzięczności

Czy jestem Panu naprawdę wdzięczna za moją codzienność tutaj? Czy tylko o tym mówiłam? Okazało się jednak, że….łatwiej powiedzieć niż faktycznie być Bogu wdzięcznym za to co się ma od Niego. Nie mówię teraz o Wieczności, o Zbawieniu, o Darze Przyszłego Wspólnego Przebywania z Nim. To powinno mi towarzyszyć ZAWSZE. Teraz moje doświadczenie odnosiło się do życia tutaj, na ziemi.

Pan Bóg naprawdę mi błogosławi i – jak się okazało – teoretycznie o tym wiedziałam. Rodzina – od Samego Stwórcy dana – wszelkie niezbędne (a wręcz naddane) dobra materialne (dom, mieszkanie, samochód, praca itp.) – wszystko mam. Naprawdę niczego mi nie brak, wręcz przeciwnie. Mąż mnie bardzo kocha, Córka też (Diamencik do oszlifowania 😉 ), mały synek rośnie w Łasce Pana… A jednak. Czegoś mi brakowało, ciągła niemalże tęsknota za…no właśnie – za czym? To Czas kiedy Maleństwo potrzebuje opieki, troski i uwagi a więc siłą rzeczy nie mam możliwości robienia tego, co bym czasem chciała i czego…no właśnie – czego mi brakuje (???). Mniej czasu dla siebie. I …w głowie niezbyt pozytywne (czytaj: niewdzięczne) myśli. Nie cały czas lecz też niezbyt rzadko.

Przedwczoraj przeczytałam pewien tekst na Facebooku – na stronie JEZU, TY SIĘ TYM ZAJMIJ. Przypadek w tytule? Przypadek w treści? Już od dawna wiem, że nie ma przypadków w życiu choć w danym momencie mogę nie rozumieć dlaczego akurat coś się dzieje. A więc przeczytałam ten tekst (a był on o wdzięczności) i…uznałam, że jest ciekawy.

Wieczorem, kiedy Mąż jechał do pracy sygnalizowałam Mu, że będzie mnie bolała głowa i rzeczywiście tak się stało. Zostałam w Domku z Dzieciaczkami i głowa bolała coraz mocniej. Doszło do tego, że zaczęło mnie mdlić i bolał mnie żołądek – nie bardzo byłam w stanie cokolwiek zrobić. Pojawił się też lęk, że przecież zostałam sama z Dzieciaczkami, że jestem za nie odpowiedzialna…. Ponieważ karmię naturalnie, unikam przyjmowania tabletek. Córka wspaniale się mną zaopiekowała, Synek też (nie marudził – spał spokojnie). Pomimo cowieczornych czynności…Położyłam się, modląc w myślach Modlitwą Pańską. Najczęściej Ona przychodzi do mnie w takich chwilach. I…zasnęłam. Obudziłam się na budzik po godzinie i czułam się dużo lepiej. W nocy jak wstawałam – nic nie bolało, nie było śladu po bólu głowy i innych dolegliwościach. I byłam taka WDZIĘCZNA, że nie boli. WDZIĘCZNA!!! Dopiero później połączyłam  sobie przeczytany tekst z tym, czego doświadczyłam wieczorem. Praktyczna lekcja. Doceniłam taki prosty stan jak brak bólu głowy.

To mi też pokazało, że często moja wdzięczność to głównie słowa dziękczynne kierowane do Boga. A nie autentyczna i szczera wdzięczność. Dopiero jak coś przeżywam czy też doświadczam, wtedy JESTEM WDZIĘCZNA.

Poniżej tekst, który przeczytałam. Zachęcam Ciebie do tego samego 🙂

Pewnego dnia, zmęczona po pracy kobieta przyjeżdża do swojego domu. Ma piękny dom z wielkim ogródkiem w którym kwitną pachnące róże. Na chwilę kobieta zatrzymała się popatrzyła na krzewy i mówi do siebie, kurcze po co mi te krzaki tylko pod nimi rosną chwasty a ja nie mam czasu na ich zrywanie, najlepiej będzie jak je zlikwiduję i położę kostkę brukową jeden kłopot mniej. Boże jak ja nienawidzę tej pracy na nic nie mam czasu…

Wchodzi do domu tam dzieci szczęśliwe, że mama wróciła do domu ( a miała ich trójkę) obskoczyły ją i wołają – Mamo jedźmy na basen, syn krzyczy mamo pobaw sie ze mną, jedna z córek woła mama zobacz moją nową lalkę którą tata mi kupił…

Kobieta odpędza dzieci i mówi – nie widzicie jaka jestem zmęczona, dajcie mi spokój idźcie do pokoju i zajmijcie sie lekcjami dajcie mi w końcu odpocząć. Wchodzi do kuchni a tam czeka mąż z obiadem. Podał ziemniaki, filet z kurczaka i jakąś surówkę. Boże znowu to samo co wczoraj czy on nie potrafi niczego wymyślić. Je razem z mężem obiad, i mówi do niego – trzeba usunąć krzewy róż nie mam czasu na ich pielęgnowanie, mógłbyś zająć się dziećmi gdy wracam do domu są hałaśliwe i przeszkadzają mi . Zupełnie zapomniała o tym, że ojciec zrobił dzieciom już obiad, był z nimi na spacerze, podlał ogródek itd… Ty też byś mógł coś zrobić i po co kupiłeś córce 50 lalkę mało ich ma?- mówi do męża. Mąż patrzy na nią ale się nie odzywa. Wie, że jak sie odezwie to wywoła lawinę narzekań i doprowadzi to do kłótni. Zawołał dzieci i powiedział, no szkraby szykujcie się jedziemy na basen. Żona mówi na pewno ich nie przygotuję jestem taka padnięta, muszę się zdrzemnąć. Mąż naszykował dzieci, wsiedli do samochodu i pojechali na basen. Żona w tym czasie mówi – w końcu święty sposób dziękuję ci Boże.
Po przyjeździe z basenu dzieci zjadły kolację wykąpały się obejrzały bajki i poszły spać.

Mąż zmęczony również zasnął. Żona nie miała ochoty na rozmowy jedynie co powiedziała – trzeba by kupić nowy samochód, ten gruchot niedługo nam się rozleci…

Przed pójściem spać kobieta modli się do Boga, Boże proszę Cię o ciszę, spokój, większy dom, aby mój mąż był bardziej zaradny, proszę Cię o pieniądze aby każde moje dziecko miało swój własny pokój, chciałabym mieć nowy ładny samochód, proszę Cię aby moje dzieci były bardziej spokojne. Po modlitwie zasnęła.

W tym samym czasie w niebie Jezus mówi do Ojca słyszałeś tą modlitwę. Ojciec odpowiada tak synu słyszałem bardzo chcę jej pomóc, biedna kobieta jest bardzo udręczona, nie potrafi cieszyć się z życia pomożemy jej. Zesłał swojego syna na ziemię, który niczym czarownik zmienił jej całe życie.

Gdy kobieta się obudziła, zobaczyła nad sobą chmury, padał deszcz a ona leżała na trawniku, jedynie w piżamie, nie miała domu, męża dzieci, samochodu, pracy, pieniędzy niczego. Na domiar złego czuła ogromny głód. Wstała rozejrzała się tak to to samo miasto ale gdzie mój dom, gdzie dzieci, gdzie mąż?

Nie wiedziała co się stało. Spacerowała mokra po mieście ludzie z litością się na nią patrzyli – mówili – biedna kobieta, bezdomna pewnie pijaczka. Zrozpaczona kobieta woła do Boga, Boże coś uczynił, dlaczego mi tak zrobiłeś, nienawidzę Cię!!!

Bóg mówi do swojego syna Jezusa – typowa reakcja ludzi, którzy są w potrzebie.

Mija pierwszy dzień, drugi, tydzień…kobieta szuka jedzenia w śmietnikach, chodzi na darmowe posiłki dla bezdomnych… i ciągle powtarza jak ja Cię Boże nienawidzę za to co mi zrobiłeś.

Jezus pyta się Ojca dlaczego jesteś dla niej tak surowy przecież kochasz ludzi. Ojciec odpowiada, nie martw się synu cały czas jestem przy niej.

Kobieta po miesiącach poniewierki stała się brzydka, zaniedbana, dopadła ją gruźlica. Przestała się modlić. Czuła, już nie moc. W Caritasie wysłali ją do szpitala gdzie leżała przez tydzień. W szpitalu po posiłku który dostała a była to kaszka na mleku, powiedziała – ale pyszne… Wyzdrowiała, więc szpital ją wyrzucił, a że nie miała już pracy i nie była ubezpieczona wystawił jej spory rachunek. Po wyjściu ze szpitala trafiła na mężczyznę który powiedział jej chodź dam Ci łóżko w domu dla bezdomnych. Nie wiedziała, że był to jej anioł stróż którego Bóg zesłał aby ciągle przy niej był. Poszła za nim nie miała już sił na tułaczkę. Gdy po raz pierwszy od miesięcy położyła się na łóżku, słysząc niemiłosierne chrapanie innych bezdomnych pomyślała sobie – Boże dziękuję, za to łóżko, i zasnęła głębokim snem.

Rano obudziwszy się opiekun domu dla bezdomnych powiedział mam dobrą wiadomość, mój kolega potrzebuje na polu kobiet do pikowania, idż tam i zarób parę groszy…Poszła ale po 2 godzinach na polu nie mogła już ustać na nogach ani wyprostować się. Właściciel wypłacił jej pieniądze i autobusem wróciła do domu dla bezdomnych. Od razu poszła spać. Rano patrzy na pieniądze i mówi dziękuję Ci Boże za tą pracę, kupię sobie dzisiaj dobry obiad.

Bóg mówi do syna – kobieta zaczyna się modlić dziękuje mi za cokolwiek, dam jej więcej.

Po obiedzie kobieta pojechała do pracy, znowu ciężko harowała, właściciel mówi, że potrzebuje kogoś do księgowości a z tego co słyszał to kiedyś miała taką pracę. Zgodziła się bez wahania, dostała pokój w domku gościnnym gospodarza i można by powiedzieć, że była w pracy non stop…Ale już nie narzekała cieszyła się, dziękowała Bogu. Po pracy poszła na spacer, nagle zobaczyła swojego męża i dzieci jak szli na basen ale jakimś dziwnym trafem nie mogła się do nich zbliżyć. Czuła wielkie pragnienie odzyskania dawnego życia.

Jezus mówi – Ojcze czy Ty to słyszysz ? ona Ci dziękuje w modlitwie, dajmy jej więcej – Bóg odpowiada oczywiście damy jej wszystko czego pragnie, ponieważ potrafi być już wdzięczna za najmniejszą rzecz, zejdź na ziemię i obudź ją ze snu…

Godzina szósta rano, kobieta otwiera oczy, leży we własnym łóżku, w swoim pięknym domu… nad nią dzieci wołają mamo, mamo pojedziemy na basen? Oczywiście, że pojedziemy gdy wrócę z pracy. Zeszła do kuchni zobaczyła męża, ucałowała go i powiedziała – Wiesz jednak te róże są piękne, nie będziemy ich ścinać, dziękuję za śniadanie, proszę zrób mi na obiad ziemniaki, filet z kurczaka i surówkę to mój ulubiony posiłek… Dziękuję Ci Boże, że to był tylko sen…

Autor tekstu: Sebastian Juszczak

Dziękuję Tobie Kochany Tato za to, że tak cierpliwie mnie uczysz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s