O mnie :) · Wersety · Zdjęcia · Świadectwa

Kiedy Bóg prowadzi…

Już jakiś czas temu w moim sercu zakotwiczyła się myśl, że chcę i muszę w końcu opowiedzieć Wam o tym, jak Pan Bóg zmienił moje życie….w każdym wymiarze i miejscu, do którego wpuściłam Jego Cudowne i Potężne Światło. Tam, gdzie pozwoliłam, aby to Jego Łaska wypełniała mnie a nie moje ludzkie, męczące myśli i plany, i marzenia, i….eh, wiecie sami. Dzisiaj jednak głoszę Jego Łaskę w moim życiu… zawodowym.

Jestem teraz w niełatwym emocjonalnie czasie i miejscu ale wierzę, że kiedy tylko uchwycę się Bożych Obietnic, Jego Wierności i Nadziei… wówczas stanę spokojnie i pewnie na Prawdziwym Fundamencie, w Moim Ukochanym Panu. Kiedy jest wokół cisza, kiedy codzienność nie wkracza tak agresywnie do moich myśli… Wtedy w moim sercu zapala się Piękne Światło Wieczności. Wtedy odpoczywam. Uważajcie Kochani na codzienne rozpraszacze, one naprawdę zapełniają czas i …. podmieniają Boże Obietnice na ludzkie zmartwienia…

Teraz jest ten czas także, bym złożyła tym wpisem świadectwo cudownego Bożego Działania w moim życiu. Nie mogę i nie chcę już dłużej zatrzymywać tego dla siebie i najbliższych – chcę, aby KAŻDY wiedział jak wiele, jak wszystko czynił i czyni dla mnie Mój Bóg. Wierny, Ten, Który naprawdę mnie zna (jako Jedyny) i niezmiennie kocha.

Kochani! Bóg naprawdę wszystko czyni w swoim Cudownym Czasie. Przeprowadza, wcześniej przygotowuje, stopniowo zmienia. Potrzebowałam tylko takiego „wyłącznika mojego myślenia”, zaufania i… gotowości. Wszystko to otrzymałam od Mojego Boga. Cała Pomoc przyszła od Niego.

Przez 20 lat wykonywałam swoją pracę w prawniczym zawodzie. Jestem pewna, że i tamta praca była błogosławieństwem od Mojego Boga jednakże przyszedł czas… na zmiany. Bóg działa kompleksowo, Jego Rozwiązania spływają nie tylko na jeden wymiar życia ale…. jak się i w przypadku mojej pracy przekonałam, porządkują także inne obszary. Jako prawnik (a raczej magister prawa…) przez te wszystkie lata pracowałam w jednym zakładzie pracy. Całkiem wygodnie, bardzo stabilnie, bezpiecznie finansowo.

Trzy i pół roku temu Pan pobłogosławił mi Wspaniałym Mężem i zbudował Moją Rodzinkę, dwa i pół roku temu urodził się nasz synek. Wspaniały Komplet: Rodzice, Córka (KOCHANA I NIESAMOWITA) i Synek! 🙂 Jeszcze w ciąży byłam na zwolnieniu lekarskim, potem z Maluchem rok na urlopie macierzyńskim i rodzicielskim… Nie chciałam wracać do aktywności zawodowej, Pan zmienił moje postrzeganie Rodziny, dzieci i wychowania. Potem urlop wychowawczy… Chociaż lubiłam swoją pracę, od dłuższego czasu „nie wyobrażałam sobie” powrotu do niej. Nie wyobrażałam sobie łączenia „pełnego etatu” z domem, Rodziną. Dojrzewałam do momentu…. zmiany.

Wiele, wiele lat pasjonowała mnie…fotografia, baaaardzo lubiłam robić zdjęcia – głównie Rodzinie i przyrodzie… Kochałam spacery fotograficzne, podczas których rozmawiałam z Moim Kochanym Bogiem… Pan Bóg postawił na mojej drodze pewną Panią Fotograf, która…. – teraz nie wiem nawet dokładnie jak to się toczyło… – obudziła moje zainteresowanie fotografią, „wyciągnęła mnie” z takiego mojego fotograficznego „kantorka” 🙂 Udzieliła mi wielu wspaniałych porad, zachęcała i… naprawdę wierzę, że to Bóg podesłał mi Ją, abym …. odważyła się 🙂 Zaczęłam więc więcej fotografować, skierowałam się bardziej na ludzi, odważyłam się wziąć aparat, stanąć z obiektywem przed kimś i…. zrobić Mu zdjęcie!

… Zanim podjęłam konkretną decyzję (tego Bóg nie robi za nas!), będąc na urlopie wychowawczym otworzyłam działalność nierejestrowaną jako fotograf. Takie… bezpieczne rozwiązanie. Wiedziałam jednak, iż MAM ZAUFAĆ w pełni Mojemu Bogu, bo On nigdy nie pozostawi, zawsze będzie i pomoże. Urlop wychowawczy kończył mi się 30 grudnia 2020 roku. Abym mogła rozstać się z moim byłym pracodawcą – musiałam złożyć wypowiedzenie do końca września (trzy miesiące). Skłamałabym, gdybym powiedziała, że pobiegłam z tym wypowiedzeniem – lekko i w podskokach… Chyba bardziej obawiałam się reakcji szefa i ludzi, niż… nie ufałam Panu. Wiedziałam, po prostu wiedziałam co mam zrobić. Poszłam więc w ostatnich dniach września z wypowiedzeniem i… Pan Bóg utorował drogę. Dał odwagę i włożył odpowiednie (jak wierzę) słowa do moich ust. Wiedziałam, że ludziom, którzy nie znają Boga, trudno było zrozumieć dlaczego rezygnuję z pewnej i stabilnej, dobrze płatnej pracy na rzecz… zupełnie niepewnej przyszłości. Kiedy bowiem składałam to wypowiedzenie, nie miałam praktycznie żadnego klienta. Jedyny, który zlecał mi zdjęcia, rozstał się ze mną bodajże w przeddzień składania wypowiedzenia. Ja jednak miałam pewność co mam zrobić.

Miałam świetnych szefów więc mogłam (i wiedziałam, że muszę – ponaglał Duch Święty) powiedzieć Im, że idę z wiarą, na wiarę. Bo tak naprawdę nie było czego oglądać – mój kalendarz zleceń był… niemalże pusty. Kiedy wracałam po rozmowach w pracy do domu wiecie co czułam? WOLNOŚĆ i LEKKOŚĆ. Czułam się doskonale!!! Wierzę, że byłam posłuszna Bożej Propozycji.

Jednakże w tej zmianie kryło się więcej, o czym jeszcze wówczas nie wiedziałam. 20 grudnia znalazłam się z synkiem w szpitalu a…. 21 grudnia dowiedzieliśmy się z Mężem, że nasz synek jest chory na cukrzycę typu pierwszego. Jestem ABSOLUTNIE PEWNA, że Bóg podarował nam życie Jasia bo na czas zdążyliśmy do szpitala! Czas Jego urodzin (24 grudnia) spędziliśmy w szpitalu i….31 grudnia wyszliśmy do Domku.

31 grudnia był też ostatnim dniem mojej byłej pracy!

Czy już widzicie to Ogromne Błogosławieństwo, jakim obdarował nas Pan? To z całą pewnością nie jest zbieg okoliczności – te daty. Z dniem 01 stycznia rozpoczęliśmy zupełnie Nowe życie… Nie mogłabym pracować „na pełen etat” i jednocześnie opiekować się Dziećmi. Kiedyś uciekłabym w pracę, Mój Bóg jednak przekierował moje myślenie, oczyścił je i porządkuje.

Cóż mogę Wam powiedzieć… Jestem fotografem (już teraz mam odwagę o sobie tak powiedzieć), prowadzę własną działalność gospodarczą (WSZYSTKO DZIĘKI BOŻEJ ŁASCE!). Mój obecny kalendarz już nie jest taki pusty 🙂 Pan Bóg zaopatruje! Nie widziałam wtedy ale UWIERZYŁAM JEMU. Mam swoje fotograficzne zadanie – dawać ludziom w czasie sesji wesoły i radosny czas oraz…. wspomnienia. Baaaaaardzo lubię to robić! Pamiętam jednak, Komu zawdzięczam zmianę i… Kto mnie prowadzi i wspiera. Nie mam wykształcenia fotograficznego więc…. wszystko, ABSOLUTNIE wszystko jest dzięki Mojemu Bogu.

Kochany synek widzi mnie często w Domku 🙂 Mogę zaopiekować się Nim i jego chorobą (chociaż wieeeeeele, naprawdę bardzo dużo czyni Mój Mąż!) Nawet kiedy pracuję, może przyjść i przytulić się. Zaglądam do Córki, przytulam Ją 🙂 Albo czekam aż przyjdzie do mnie i się przytuli 🙂

Podzieliłam się z Wami tą moją historią, bo to Wielka Sprawa. Ogromna Boża Łaska. Każdym słowem zawartym w tym wpisie chcę powiedzieć Mojemu Bogu: DZIĘKUJĘ!!! I przepraszam za chwile zwątpienia.

Bądźcie odważni w Bogu! Naprawdę warto 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s